Siemka. Nazywam się Sylwia. Ostatnio na rocznicę założenia firmy (w której pracuje) dano nam w prezencie odżywki do paznokci. Jestem ogromnie zadowolona z tego produktu. Trudno mi się wysłowić zachwalając tą odżywkę… No po prostu brak mi słów. Każda kobieta powinna takie nosić w torebce. Moje paznokcie są jak nowonarodzone. Błyszczą się tak, że podczas jazdy samochodem muszę ubierać rękawiczki, bo odbijające się od nich słońce oślepia mnie. Mogę nimi okręcać śrubki, bo są tak mocne i wytrzymałe. Do tego tak elastyczne, że gdybym je jeszcze trochę zapuściła na starość nie musiałbym kupować laski.
Rok temu dali nam środki do pielęgnacji skóry. Były tam różne bibeloty. Balsamy, peelingi, kremy, nawet wosk. Wszystko ślicznie zapakowane w jedwabny woreczek. Postarali się nie powiem. Każda z nas od razu zaczęła rozpakowywać ten woreczek. Jesteśmy wszystkie młode, tylko prawniczka kilka lat starsza, ale też w sumie młoda. Zarząd sobie zażartował i kupił nam również kosmetyki na rozstepy. Prawniczka jednak myślała, że to złośliwie i się obraziła.